
Różne rzeczy sprawiają ludziom radość, od jedzenia po realizację czeków [1]. Niestety im częściej doświadczamy danej przyjemności, tym mniej staje się ona przyjemna [1]. Zjawisko to nazywa się adaptacją hedoniczną – to właśnie dlatego pierwszy kęs czekolady zawsze smakuje lepiej niż ostatni [1]. Jak zatem można w sposób trwały podnieść poziom dobrostanu ogółu społeczeństwa [2]?
A może rozwiązaniem jest „dobre samopoczucie dzięki czynieniu dobra” [3]? Pod koniec lat 80. zaczęły pojawiać się doniesienia o tak zwanym „haju pomagacza” (helper’s high) – uczuciu uniesienia, radosnego ożywienia i przypływu energii w następstwie bezinteresownej pomocy innym, po którym następuje okres spokoju i pogody ducha [4]. Stan ten porównywano do euforii odczuwanej po intensywnym treningu [4]. Niektórzy podchodzą do tego zjawiska cynicznie, twierdząc, że osoby pomagające angażują się w fałszywą hojność z egoistycznej chęci poprawy własnego samopoczucia [4]. Jak to ujął autor artykułu z 2018 r. [4]: „może to nie przypadek, że ci malkontenci wydają się często samolubni, zrzędliwi, ponurzy, drażliwi i irytujący…”. Odmawiają sobie korzyści emocjonalnych płynących z pomagania innym, przez co tracą szansę na radość i ekscytację, które są nieodłączną częścią „haju pomagacza” [4].
Zachowania prospołeczne, czyli podejmowanie działań przynoszących korzyści innym, uznaje się za fundament społeczeństwa [5]. Rozkwit społeczności zależy od gotowości jej członków do wzajemnej współpracy i pomocy potrzebującym [5]. Kluczową rolę takich zachowań potwierdzają badania wykazujące, że niemowlęta już w wieku trzech miesięcy zwracają uwagę na prospołeczne i antyspołeczne działania innych, zdecydowanie preferując osoby nastawione prospołecznie [6]. Istnieją również dowody na to, że dawanie przynosi szczęście dzieciom nieco starszym. Jak pokazało badanie z 2012 r. [7], dwulatki są najszczęśliwsze nie gdy „znalezione” smakołyki zatrzymują dla siebie, tylko gdy oddają je innym. Co więcej, gdy oddają swoje własne smakołyki, ich radość jest jeszcze większa (Wykres 1) [7] . Wraz z wiekiem ta tendencja się utrzymuje. Wydawanie pieniędzy na innych zdaje się sprzyjać poczuciu szczęścia, podczas gdy wydawanie ich na siebie – już niekoniecznie [8].
Biologia życzliwości: oksytocyna i efekt pętli
Te oparte na współpracy zachowania przetrwały w toku ewolucji naszego gatunku. Muszą więc istnieć mechanizmy biologiczne podtrzymujące działania prospołeczne, mimo że wiążą się one z kosztami dla jednostki [7]. Okazywanie empatii innym powoduje wzrost poziomu oksytocyny, czyli tak zwanego „hormonu miłości” [8]. Przyjemne uczucie, które się wtedy pojawia, może skłaniać do jeszcze większej hojności, tworząc pozytywne sprzężenie zwrotne [9]. W badaniu z 2007 r. [10] uczestnikom podano oksytocynę lub placebo, a następnie poproszono o podjęcie decyzji dotyczącej podziału pieniędzy z nieznajomą osobą [10]. Badani, którzy otrzymali oksytocynę byli o 80% bardziej hojni (Wykres 2) [10].
Jak się okazuje, życzliwość może oddziaływać na nas nawet na poziomie epigenetycznym [11]. Czy czterotygodniowa interwencja polegająca na praktykowaniu życzliwości może zmniejszyć ekspresję genów związanych ze stresem? Mowa tu o tak zwanej utrwalonej odpowiedzi transkrypcyjnej na przeciwności losu (Conserved Transcriptional Response to Adversity, CTRA), która charakteryzuje się zwiększoną ekspresją genów prozapalnych oraz osłabieniem odporności – zmianami typowymi dla reakcji stresowej „walcz lub uciekaj” [11]. U osób przydzielonych losowo do grupy wykonującej akty życzliwości wobec innych rzeczywiście nastąpiło znaczące obniżenie ekspresji genów stresu [11].
Dawanie nie powszednieje – trwały wzrost szczęścia
Czy zatem takie proste interwencje mogą prowadzić do trwałego wzrostu naszego dobrostanu? Wygląda na to, że tak. Już nawet przypomnienie sobie sytuacji, w której kupiło się coś innej osobie może sprawić, że od razu poczujemy się znacznie szczęśliwsi, a szczęście to działa w pętli [12]. Wydatki prospołeczne zwiększają poziom szczęścia, co z kolei sprzyja dalszym wydatkom prospołecznym [12]. Co więcej, w przeciwieństwie do innych przyjemności, okazywanie życzliwości innym w ogóle nam nie powszednieje. Zamiast znużenia powtarzanym schematem ludzie wydają się niezmiennie cieszyć ciepłym uczuciem radości płynącym z dawania [1]. W badaniu z 2019 r. [1] przez pięć dni około stu uczestników otrzymywało pieniądze albo do wydania na siebie, albo do oddania innym. W obu przypadkach badani byli zadowoleni, jednak codzienne otrzymywanie tej samej kwoty na własne potrzeby z czasem nieco im spowszedniało – uczestnicy zaczęli się do tego schematu przyzwyczajać [1]. Natomiast wśród badanych, którzy codziennie przekazywali tę samą kwotę innym wzrost poziomu szczęścia okazał się trwały i nie uległ istotnemu osłabieniu w czasie (Wykres 3) [1].
Korzyści płynące z dawania wydają się uniwersalne bez względu na wiek, płeć czy dochody [13]. W badaniu z 2022 r. [13] dawanie przyniosło radość nawet uczestnikom nastawionym do tematu sceptycznie. Zjawisko to występuje również międzykulturowo, co oznacza, że dobrostan wynikający z dzielenia się z innymi może być „psychologicznym uniwersałem”. Jak pokazują dane ankietowe ze 136 krajów, dawanie wiąże się z większym poczuciem szczęścia na całym świecie [14]. Wyniki te sugerują, że poczucie satysfakcji wynikające z pomagania innym jest głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze [14].
Pomaganie innym wydłuża życie – zaskakujące dane
Korzyści te mogą wykraczać poza samo dobre samopoczucie [2]. Powszechnie uważa się, że dbanie o siebie lub „rozpieszczanie się” to najlepszy sposób na redukcję stresu i poprawę zdrowia fizycznego [11]. Dowody naukowe wskazują jednak, że najlepsze dla zdrowia może być skierowanie tych wysiłków „na zewnątrz”, poprzez zaangażowanie w zachowania prospołeczne [11]. Przykładowo, jak pokazało badanie z 1999 r. [15], osoby starsze, które w ramach wolontariatu udzielają się w co najmniej dwóch organizacjach mają nawet pięciokrotnie niższy wskaźnik śmiertelności niż osoby, które angażują się w wolontariat w minimalnym stopniu lub wcale. Co istotne, to znacznie niższe ryzyko przedwczesnej śmierci utrzymuje się nawet po uwzględnieniu czynników zakłócających, takich jak sprawność fizyczna, przynależność religijna czy wsparcie społeczne [15]. Zamiast więc liczyć, że przypadkowo natkniemy się na szczęście, może warto wyjść mu naprzeciw – pomagając innym, a przy okazji i samym sobie [4].
Źródło: NutritionFacts.org
Bibliografia:
[1] People Are Slow to Adapt to the Warm Glow of Giving – PubMed
[2] Can we increase the subjective well-being of the general population? An umbrella review of the evidence – PubMed
[3] Being good by doing good: Daily eudaimonic activity and well-being – ScienceDirect
[4] The Helper’s High – PubMed
[5] Moving the self and others to do good: The emotional underpinnings of prosocial behavior – PubMed
[6] Expanding the social science of happiness – PubMed
[7] Giving leads to happiness in young children – PubMed
[8] Spending money on others promotes happiness – PubMed
[9] Empathy toward strangers triggers oxytocin release and subsequent generosity – PubMed
[10] Oxytocin increases generosity in humans – PubMed
[11] The genomic impact of kindness to self vs. others: A randomized controlled trial – PubMed
[12] Happiness Runs in a Circular Motion: Evidence for a Positive Feedback Loop between Prosocial Spending and Happiness | Journal of Happiness Studies | Springer Nature Link
[13] Are the benefits of prosocial spending and buying time moderated by age, gender, or income? – PubMed
[14] Prosocial spending and well-being: cross-cultural evidence for a psychological universal – PubMed
[15] Volunteerism and Mortality among the Community-dwelling Elderly – PubMed