Utrata 100 kg bez uczucia głodu

Wstęp: W tej serii trzech artykułów przyjrzymy się zarówno czynnikom, które prowadzić mogą do przejadania się, jak i tym związanym z odczuwaniem sytości. Jakie składniki pokarmowe sprawiają, że czujemy się najedzeni? Dlaczego większa różnorodność w diecie prowadzi do spożywania większych ilości jedzenia? I w końcu, jakie zmiany możemy wprowadzić w swoim stylu życia, by wspierać dobre wybory żywieniowe i ograniczać te mniej optymalne? Zapraszamy do lektury.

Każdy może schudnąć poprzez ograniczenie ilości spożywanego jedzenia. Osiągnięcie szczupłej sylwetki w wyniku głodówki to żadna sztuka. Jednak w perspektywie długoterminowej tego typu diety rzadko kiedy są możliwe do utrzymania; z głodem nie da się przecież walczyć w nieskończoność, a na diecie niskokalorycznej najeść się do syta jest bardzo ciężko. Wszyscy mamy oczywiście pewien poziom samokontroli; prędzej czy później jednak ona się wyczerpuje, a my ulegamy naszym głęboko zakorzenionym instynktom.

To tak samo jak ze wstrzymywaniem oddechu. Ile czasu jesteśmy w stanie wytrzymać, zanim kontrolę przejmie instynkt samozachowawczy i udaremni nasze umyślne próby pozbawienia się dopływu powietrza? Nasz organizm chce dla nas jak najlepiej i jest zbyt mądry, by pozwolić nam się udusić, czy, w kontekście odchudzania ‒ zagłodzić na śmierć. Tylko jeśli nasz organizm jest taki mądry, dlaczego w ogóle dopuścił, byśmy przybrali na wadze? Czy nie powinien w pewnym momencie zauważyć, że staliśmy się otyli i umożliwić nam zrzucenie zbędnych kilogramów? A co jeśli nasz organizm jest w pełni świadomy problemu i stara się nam pomóc, a my, z jakiegoś powodu, nieustannie niweczymy jego wysiłki? Czy możemy jakoś przetestować prawdziwość tej teorii?

Nasze wybory żywieniowe zależą od wielu zmiennych [1]. W grę wchodzą tutaj czynniki psychologiczne, społeczne, kulturowe i estetyczne [1]. By badanie zawęzić tylko do czynników fizjologicznych, naukowcy z Uniwersytetu Columbia opracowali serię eksperymentów przy użyciu „dozownika jedzenia” [1]. Adekwatność pojęcia „jedzenia” jest w tym przypadku kwestią sporną. W badaniu zastosowano urządzenie karmiące w postaci rurki podłączonej do pompy, z którego, po każdym naciśnięciu przycisku, wypływał łyk bezsmakowego płynu [1]. Uczestnicy mogli jeść tyle ile chcieli, o dowolnych porach dnia [1]. Tym sposobem jedzenie zredukowane zostało do zwykłej, pierwotnej reakcji na uczucie głodu [1]. Co dzieje się z naszym apetytem po wykluczeniu czynników takich jak jedzenie „dla towarzystwa”, uroczystości skupione wokół jedzenia, czy przyjemne doznania smakowe?

W przypadku osób o zdrowej masie ciała wydarzyło się coś niesamowitego. Gdy dzień po dniu, tydzień po tygodniu badani w tej grupie kierowali się wyłącznie uczuciem głodu, jedli dokładnie tyle, ile potrzebowali, bez problemu utrzymując swoją masę ciała [1]. Ich dzienne zapotrzebowanie energetyczne wynosiło ok. 3 000 kcal i tyle właśnie, zupełnie nieświadomie, sobie dostarczali [1]. Intuicyjnie wiedzieli, ile razy powinni nacisnąć przycisk aktywujący dozownik jedzenia.

W przypadku osób otyłych wydarzyło się coś jeszcze bardziej niesamowitego. Kierując się tylko uczuciem głodu, bez czerpania z jedzenia żadnej przyjemności, badani w tej grupie obniżyli swoją dzienną dawkę kaloryczną aż za bardzo; dostarczali sobie zaledwie 275 kcal dziennie [1]. Mogli jeść do woli, ale zwyczajnie nie byli głodni. Ich organizm zdawał sobie jakby sprawę z ich ogromnej nadwagi i prawie całkowicie zahamował im apetyt. Jeden z uczestników wyjściowo ważył ok. 200 kg i chudł systematycznie przez cały czas trwania badania [1]. Po 252 dniach popijania bezsmakowego płynu udało mu się zrzucić ok. 100 kg [1].

Początkowo to przełomowe odkrycie interpretowano jako dowód, że przyczyną otyłości nie jest wcale jakieś zaburzenie metaboliczne, które sprawia, że chorzy spożywają zbyt duże ilości jedzenia [1]. W rzeczywistości wyniki badania pokazały, że jest dokładnie na odwrót. Jak się okazało, przejadanie się jest wynikiem znaczenia, jakie ludzie przypisują jedzeniu; nie jest ono postrzegane tylko jako zwykłe paliwo, ale również źródło przyjemności, sposób na radzenie sobie z nudą czy ze stresem [1]. Zatem wygląda na to, że otyłość jest problemem bardziej psychologicznym niż fizycznym [1]. Teoria ta nie znalazła jednak potwierdzenia w późniejszych eksperymentach przy użyciu dozownika jedzenia [1].

W kolejnym eksperymencie naukowcy potajemnie podwoili ilość kalorii w miksturze, którą żywili się uczestnicy [2]. Jak się okazało, szczupli badani nieświadomie zaczęli jeść o połowę mniej, bez problemu utrzymując swoją masę ciała [2]. Ich organizm wyczuł jakoś zmianę kaloryczności spożywanego pokarmu i zasygnalizował mózgowi, że przycisk należy teraz naciskać dwa razy rzadziej, równoważąc tym samym dzienną podaż kaloryczną. Niesamowite! Natomiast wśród otyłych badanych zmiana kaloryczności pokarmu nie wpłynęła na ilość spożywanego jedzenia [2]. Dalej pozostawali oni w ogromnym deficycie kalorycznym, ale przycisk naciskali tyle samo razy, mimo że wartość energetyczna jedzenia była dwa razy wyższa [2]. Ich organizm nie był jakby w stanie wyczuć zmiany w gęstości kalorycznej jedzenia, ani na nią odpowiednio zareagować, co wskazywałoby na problem natury fizjologicznej ‒ niemożność regulacji spożycia pokarmu [2].

Czy to możliwe, że mózg osób otyłych jest z jakiegoś powodu niewrażliwy na wewnętrzne sygnały sytości? Jeśli tak, pozostaje jeszcze pytanie, czy jest to przyczyna, czy skutek całego problemu [2]. Być może tego typu zaburzenie leży u źródła otyłości; możliwe też, że organizm osób otyłych zdaje sobie sprawę z ich dużej nadwagi i hamuje im apetyt, nie zwracając uwagi na gęstość kaloryczną jedzenia [2]. W końcu uczestnicy systematycznie tracili na wadze, niezależnie od liczby kalorii zawartych w spożywanym pokarmie [2]. Ciekawe, czy odzyskaliby zdolność reakcji na zmiany w gęstości kalorycznej wraz z osiągnięciem swojej wagi idealnej. Niezależnie od tego, wyniki tych badań robią oczywiście wrażenie, ale czy możemy je jakoś zastosować w praktyce? Jak te odkrycia przekładają się na wspomaganie odchudzania w prawdziwym świecie, poza kontekstem klinicznym? Odpowiedzi na te pytania poznamy w następnym artykule z tej serii.

Źródło: https://nutritionfacts.org/

[1] Hashim SA, Van Itallie TB. Studies in normal and obese subjects with a monitored food dispensing device. Ann N Y Acad Sci. 1965;131(1):654-61.
[2] Campbell RG, Hashim SA, Van Itallie TB. Studies of Food-Intake Regulation in Man — Responses to Variations in Nutritive Density in Lean and Obese Subjects. N Engl J Med. 1971;285:1402-7.