Suplementy diety ‒ regulacje prawne i skutki uboczne: próby zatajenia prawdy

Komunikaty prasowe na temat najnowszych badań naukowych, nawet tych prowadzonych przez wiodące medyczne ośrodki akademickie, pełne są wyolbrzymień i przeoczeń [1]. Podobne problemy dotyczą komunikatów prasowych w czasopismach medycznych [2] i komunikatów prasowych publikowanych przez firmy farmaceutyczne [3] ‒ przesadyzm i pogoń za sensacją [4]. A co z komunikatami prasowymi autorstwa przemysłu suplementów diety? I nie chodzi tutaj już nawet o same firmy, które publikują badania, tylko organizacje handlowe działające na zlecenie wartego miliardy dolarów przemysłu suplementów diety [4].

W badaniu z 2014 r. przeanalizowano komunikaty prasowe autorstwa przemysłu suplementów diety [4]. Jak się okazało, 100% publikacji zawierało przykłady tzw. „spinu”, czyli strategii wyolbrzymiania, czy też, wręcz przeciwnie, bagatelizowania informacji, w celu wypaczenia wyników badań naukowych [4]. A co najlepsze, w tych komunikatach prasowych do przyjmowania suplementów zachęcano w oparciu o ponad 90% badań, w których nie dowiedziono ani działania korzystnego, ani szkodliwego [4]. I to samo z badaniami, w których wykazano działanie szkodliwe [4]. W sytuacji, gdy z badań wynika wyraźnie, że dany suplement wpływa na zdrowie niekorzystnie, media i zdecydowana większość niezależnych instytucji od razu zaczynają przestrzegać przed jego stosowaniem [4]. Reakcja, wydawałoby się, dosyć oczywista, ale nie dla organizacji handlowych przemysłu suplementów diety ‒ te zaczynają zachęcać konsumentów do zakupu kolejnych opakowań [4].

Niewykluczone więc, że to właśnie przemysł suplementów diety, wraz ze swoimi, przepełnionymi „spinem”, komunikatami prasowymi przyczynia się do nieustannego, a wręcz pogłębiającego się, problemu entuzjazmu w kwestii stosowania suplementów, nawet w obliczu coraz większej liczby dowodów potwierdzających ich bezskuteczność, a w niektórych przypadkach, nawet i szkodliwość [4]. Zdarza się, że ludzie wydają pieniądze na jakiś preparat, po to tylko, żeby w zamian nabawić się problemów zdrowotnych. Niestety dla wielu konsumentów wyniki badań naukowych nie mają żadnego znaczenia [5]. Jak pokazało badanie z 2013 r. [5], większość konsumentów twierdzi, że tylko w minimalnym stopniu wpłynęłyby na nich niezależne, sfinansowane z pieniędzy podatników badania, które w kwestii skuteczności suplementów zaprzeczałyby zapewnieniom producentów. Jedynie niewielka część badanych odpowiedziała, że zaprzestałaby stosowania suplementu, który według specjalistów w dziedzinie zdrowia publicznego miałby być jedynie stratą pieniędzy [5].

Warto w tym miejscu przytoczyć historię z 1916 r.; w roli głównej: Clark Stanley, zwany również „królem grzechotników” [6]. W kulturze amerykańskiej zasłynął on jako snake oil salesman, czyli dosłownie „sprzedawca oleju wężowego” [6]. „Olej wężowy” był produkowaną przez Stanleya tajemniczą miksturą, promowaną jako lekarstwo na wszystko. Jak się okazało, wbrew pozorom, preparat nie zawierał żadnego oleju z węża, tylko kapsaicynę kamforę i terpentynę [6]. Na mocy nowo uchwalonego Pure Food and Drug Act przeciwko Stanleyowi wszczęto postępowanie i wymierzono mu karę grzywny w wysokości 20 dolarów [6]. A teraz proszę, 100 lat później historia zatacza koło: duża część dostępnych na rynku suplementów nie podlega żadnej rutynowej kontroli [6]. Przemysł suplementów diety na takie insynuacje reaguje oburzeniem, utrzymując, że, z myślą o ochronie konsumentów, jego działalność jest w pełni uregulowana [7]. I to prawda, przepisy prawne zdecydowanie istnieją, jednak, możliwości organów nadzorczych w zakresie ich egzekwowania są niestety bardzo ograniczone [8]. Liczba produktów jest bowiem ogromna [8].

Zgodnie z szacunkami FDA w samym USA na rynku dostępnych jest ponad 85 000 suplementów diety [8]. Mamy zatem absurdalną liczbę produktów, zaniżanie ryzyka wystąpienia skutków ubocznych i ograniczone możliwości organów nadzorczych w zakresie pociągania nieuczciwych producentów do odpowiedzialności [6]. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że produkty wycofane ze sklepowych półek bez żadnego problemu mogą zostać przywrócone do sprzedaży pod zmienioną nazwą [6]. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ma chyba wątpliwości, że rynek suplementów diety to środowisko w dużej mierze nieuregulowane [6]. Tak naprawdę nie ma nawet gwarancji, że dany suplement rzeczywiście zawiera składniki wymienione na opakowaniu [6]. Z drugiej strony zawierać może składniki niewymienione ‒ problem, który w skali roku w USA jest przyczyną mniej więcej 23 000 wizyt na ostrym dyżurze [6]. Leki na receptę są, co prawda, jeszcze gorsze ‒ nie tylko szkodzą, ale wręcz zabijają [9]. Ponadto bez porównania większa jest ich liczba ofiar; w samym USA są przyczyną zgonu ponad 100 000 ludzi rocznie [10], a na liście głównych przyczyn śmierci człowieka plasują się na trzecim miejscu [9]. Mimo wszystko suplementy w ogromnej większości też nikomu tutaj nie pomagają, a ostatnie czego nam potrzeba to więcej przypadków śmierci i niepełnosprawności.

Suplementy diety często zawierają niebezpieczne substancje nielegalne, co stanowi ogromne zagrożenie dla konsumentów [11]. Mowa tu przede wszystkim o preparatach na zaburzenia erekcji, odchudzanie, cukrzycę, czy nadciśnienie [11]. No dobrze, a co z producentami, którzy zarzekają się, że testują swoje suplementy w niezależnych laboratoriach i posiadają certyfikat czystości? Warto zdać sobie sprawę z faktu, że istnieje coś takiego jak dry labbing, mroczny sekret przemysłu suplementów diety ‒ często zdarza się, że laboratoria kontroli jakości zafałszowują wyniki testów [12]. Oburzające, prawda? Zainteresowanym polecamy zapoznać się z historią BMPEA [13].

Naukowiec z Uniwersytetu Harvarda opublikował artykuł w oparciu o wcześniejsze badania FDA, zgodnie z którymi wiele suplementów sprzedawanych w USA zawierało dopalacz o nazwie β-metylofenyloetylamina, substancję podobną do amfetaminy [14]. W odpowiedzi na publikację Hi-Tech Pharmaceuticals, producent suplementów na odchudzanie typu Black Widow czy Yellow Scorpion [13], pozwał autora za zniesławienie, pomówienia i dyskredytowanie produktów [15], pierwotnie na kwotę 200 milionów dolarów odszkodowania [14].

Wszystko to zostało udokumentowane w artykule opublikowanym w 2017 r. przez medyczny portal informacyjny STAT [16]. Dyrektor Hi-Tech Pharmaceuticals otwarcie przyznał, że „jego zamiarem było uciszenie autora” niewygodnej publikacji [14]. Chociaż w sądzie korporacja poniosła ostatecznie porażkę, pozew służyć miał ku przestrodze innym naukowcom [17]. Słowa dyrektora generalnego Hi-Tech nie pozostawiają co do tego żadnej wątpliwości: „mam nadzieję, że ten długi i kosztowny proces sądowy skutecznie odstraszy innych naukowców. Niech nikomu więcej nie przyjdzie do głowy zadzierać z przemysłem suplementów diety” [17].

Źródło: nutritionfacts.org

[1] Woloshin S, Schwartz LM, Casella SL, Kennedy AT, Larson RJ. Press releases by academic medical centers: not so academic? Ann Intern Med. 2009;150(9):613-8.
[2] Woloshin S, Schwartz LM. Press releases: translating research into news. JAMA. 2002;287(21):2856-8.
[3] Kuriya B, Schneid EC, Bell CM. Quality of pharmaceutical industry press releases based on original research. PLoS One. 2008;3(7):e2828.
[4] Wang MT, Gamble G, Bolland MJ, Grey A. Press releases issued by supplements industry organisations and non-industry organisations in response to publication of clinical research findings: a case-control study. PLoS One. 2014;9(7):e101533.
[5] Blendon RJ, Benson JM, Botta MD, Weldon KJ. Users’ views of dietary supplements. JAMA Intern Med. 2013;173(1):74-6.
[6] Incze M, Katz MH. Regulating the Dietary Supplement Industry: The Taming of the Slew. JAMA Intern Med. 2018;178(12):1723.
[7] Ross SM. Demystifying the myth of the unregulated dietary supplement industry. Holist Nurs Pract. 2013;27(1):49-51.
[8] Bailey RL. Current regulatory guidelines and resources to support research of dietary supplements in the United States. Crit Rev Food Sci Nutr. 2020;60(2):298-309.
[9] Gøtzsche PC. Our prescription drugs kill us in large numbers. Pol Arch Med Wewn. 2014;124(11):628-34.
[10] Starfield B. Is US health really the best in the world? JAMA. 2000;284(4):483-5.
[11] Muschietti L, Redko F, Ulloa J. Adulterants in selected dietary supplements and their detection methods. Drug Test Anal. 2020;12(7):861-86.
[12] Jaksch F. Guest Editorial. Altern Med Rev. 2012;17(1):5.
[13] Cohen PA, Bloszies C, Yee C, Gerona R. An amphetamine isomer whose efficacy and safety in humans has never been studied, β-methylphenylethylamine (BMPEA), is found in multiple dietary supplements. Drug Test Anal. 2016;8(3-4):328-33.
[14] Bagley N, Carroll AE, Cohen PA. Scientific Trials-In the Laboratories, Not the Courts. JAMA Intern Med. 2018;178(1):7-8.
[15] Hi-Tech Pharm., Inc. v. Cohen (D. Mass. 2016)
[16] Robbins R. A supplement maker tried to silence this Harvard doctor – and put academic freedom on trial. STAT. Boston Globe Media. January 10, 2017.
[17] Hall-Lipsy E, Malanga S. Defamation lawsuits: academic sword or shield? EMBO Mol Med. 2017;9(12):1623-5.